— Myśmy nie chcieli zbrojnej wyprawy, bo my Ducha czcimy, ale Duch gada i wymachuje strzelającym kijem, więc my nie tchórze i przeciw Manitou z miejsca wyruszymy, by nas zabijał jednego po drugim. Najprawdopodobniej On nas potrzebuje na innej dolinie, nie na tej ziemi...

I wkoło pala, niemal przylepieni do krzaków płomieni, swój opętańczy, czy bohaterski, ghost dance990 rozpoczęli.

A pośród widzów, wciskających obręcz rdzewiejących spojrzeń na natłuszczone, fikające ciała, natchnionych nabi991 mnóstwo się wałęsa, którzy niewiernych na eschatologię Ezechielowską992 szeptem nawracają. Jest soferim993 kilku, którzy objaśnienia do ciemnych wywodów Starego Zakonu994 na kartkach rozdają, zaś w ślad za nimi ekstatycy perscy, prawowierni i sufi995, dziwy rozgłaszają i muezinów996, sury997 Koranu natrętnie skrzeczących, na bok spychają. Pokątna, dorywcza ta agitacja, czysto wyznaniowa, jest zabroniona, i dancingowej nie ma aprobaty. Sprytni sorbeteros998 zwąchali nastrój przeciwny prawu i mimo postu dulces999 roznoszą i potrząsają pstrymi dzbanami, w których sprzedają refresco de fresa, czyli mrożony napój z truskawkami.

Tymczasem ulewa, z krupami-jagłami i z przekornym gradem, spiskującą gawiedź spłukała z rynku, na kongres przegnała.

Kongres religijny

W dancingowym patio już wszczęto obrady.

Cześć, cześć i sława!

Czoła i kolana pokornie schylone i zamodlone. Milczenia tyrada. Nikt nawet nie chrząka.

Lekkie wzniesienie dla przewodniczących, dla sekretarzy i komisarza. Mównica jest w kącie. Dla dyplomacji i dla dziennikarzy dwie boczne loże. Krzesełek ma sali, dopożyczonych i napchanych szczelnie, gąstew nieprzebrana.

Prezesem honoru kongresowego obrany został, większością głosów i bez protestu, wielce zasłużony profesor wiedzy teozoficznej1000 z plemienia Huhu pan Baj-ojjej-baj, zaś generalnym jego sekretarzem przezacny Mac Absurde. Prowadzą obrady i przewodniczą pobożnej zgrai A-to-tso papież z Onczidaradhe, z fakirem, na przemian. Przy zielonym stole, na dziś przeznaczonym do gry hazardowej w kosmiczne miłostki, komisarz rządu zasiadł skwaszony, jak korniszonek wyjęty z octu, Paolo Cymbalez.