Czy dać sobie folgę i pomądrować1011, pluszową wieczystość pościelić, omiodnić1012, dołapić1013 wszelką fertyczną znikomość, wszerz-wzdłuż niebiosów nieco pobuszować, u Boskich podnóży habendę1014 założyć, raz przecie przystojne domactwo1015 zbudować na nieskończonej beznadziejności czy beznadziejnej nieskończoności, nowosiedliny1016 tak huczne sprawić, aby były gziny1017 z dziewuchą, każdą ostatecznością, by chałwą twórczą wykleić gęby i odtąd na stałe skompanić1018 się z sensem nieśmiertelności?...

Co wy myślicie teraz o tym wszystkim awanturnicy, zawalidrogi?

Coś mi się patrzy, że macie po temu przemożną ochotę, bo złagodniały nienajestne1019 ślepia waszych oczodołów...

Możecie nowalii zbawczych skosztować bez żandarmerii, bez ceł ochronnych, bez wiz paszportowych...

Możecie dziś począć cudactwo ogromne, zdziałać rzecz wielką... Taka was chmara... Możecie waszą kosmiczną ochotę wprost Bogu podać i kongresową walną uchwałą:

METAFIZYCZNYCH UCZUĆ RELIGIJNYCH MOCARSTWO

stworzyć.

Mocarstwo troski nieposkromionej o wszechmoc Stwórcy.

A bezwyznaniowe i niezaborcze.

Bez pustych kawałów neobaptystów czy imamistów,