— Skądże tak nagle? Czyżby z powodu błahego sporu o koszta niezwykle reprezentacyjne, o wyszastanie tysięcy dolarów, do czego poselstwa mego paryskiego nie upoważniłem? Któż widział zmieniać twarde przekonania pod wpływem dąsów?

— Cała egzotyczna i ekscentryczna impreza twoja, to opera buffo1058. Kosmicznie-liryczny interes pański jest nie na serio, wyposażony w efekty komiczne, a więc rentowne, lecz bez kręgosłupa odpowiedzialności, bez fizjonomii jasnej, przejrzystej, bez oczu czystych i wyrazistych, bez gładkiego czoła. Gruntu stałego nie czuję pod wszystkim, natomiast spostrzegam jakieś dno podwójne zdradliwej groteski. Akcja zbawienia toczy się, wlecze, utyka, urywa. Serpentynowych frazesów igraszka, miliardów swawola z męczeńską niedolą niemowlęcia-życia. Nabijanie ludzi po prostu w butelkę wzorem niewybrednym jarmarcznych kuglarzy. Oto są wyniki, które osiągnąłem po zastanowieniu, po ambasadorskim mym doświadczeniu i po obserwacji jak najściślejszej figlów dancingowych. Bez żadnych osłonek panu Dawidowi tę prawdę powierzam.

— Cenię, bardzo cenię, i... ubolewam. Dążyłem zawsze do porozumienia. Przedstawicielstwa Wyspy Zapomnienia w Warszawie mi trzeba. Hrabiemu właśnie tę misję wybitną i dochodową chciałem ofiarować.

— Bym wobec intryżek i krętactw waszych ponownie skosztował piołunu afrontów od jakichś wielmożów? Nie trawię obelgi. Połykasz kapsułki rycynusowej nieuprzejmości magów mocarstwowych i managerów gładziutko, grzecznie i z półuśmieszkiem. Dzikich pielgrzymów na Polskę nasyłasz, zaś Liga Narodów niemal jednocześnie usypia procesję i ubezwładnia wyraźnie na przekór. Wiary prospektor1059 do kieszeni chowa zuchwałą zaczepkę, słóweczkiem nie piśnie.

— Polityczny dzieciuch. Liga kpi z wszystkich, by choć w ten sposób, czyli niewątpliwie dosyć dokuczliwie, arcypowagę zaznaczyć swoją, której się kłania najuprzejmiej każdy bez wyjątku naród i najuprzejmiej nie słucha żaden. Genewski trybunał czy areopag1060 nie jest niczym innym, jak panną służącą Wielkiej Brytanii. Wiedzą już dzisiaj wróblowie na dachu, że chlebodawczyni i protektorka pozbyć się pragnie służebnej istoty, mocno cherlawej, pretensjonalnej i do rozkazywania aż nadto skorej. Warto jednak wiedzieć dla uśmierzenia skurczów oburzenia, że na wyraźne zlecenie moje, za moje pieniądze, a dodam poufnie: za olbrzymią kwotę, komisarz Ligi na biednych dzikusach dokonał iniekcji.

— Nieskalany szantaż, wzorowa obłuda.

— Mógłbym cię zastrzelić za płochą zniewagę, wyrzucić za drzwi i strącić z kabiny. Nikt by nie wiedział, gdzie sczeznął hrabia. Pobaraszkować mam jednak ochotę dziś nieco z tobą. Wypadu spróbować, podkopu, włamania do zrozumienia twojej warowni. Z biologii słowa wykład migawkowy od niechcenia palnę. Otóż są słowa, jak ci wiadomo, które nie znoszą namacalnego ucieleśnienia, zwłaszcza wskrzeszenia przebrzmiałych epok czy prostowania złamanych narowów. Słowa sarkofagi, słowa pomnikowe. Istnieją również klejnoty — słowa, które są już czynem niemal same w sobie i czoło poety czy myśliciela zdobią diademem żywych płomieni. Są jeszcze poza tym pewne powiedzenia nieurodziwe i niezliczone, których przeznaczeniem praktycznym jest judzić, fermenty stwarzać, psychiczną glebę nawozić, plewić, nasion wiosennych kurzawę miotać, usypiać i budzić. To są pociski do mojej procy, to ognie sztuczne festynów moich, gdy przeprowadzam materializację rozległych marzeń i wierzeń zgłębionych. Przy ich pomocy wypycham ludzi na krańce fantazji i tam ich osiedlam, aby pomniejszeniem łomocących tęsknot był im odtąd walny, fakt życia realny. Ideoplastię trzeba i należy nam przyszykować, przez obrzydzenie zakutym głowom naturalistycznej metody porodów. W moich oracjach i podżegani ach odcieki zostawiam na duszyczkach płaskich, że coś się dzieje, że coś istnieje dlatego tylko, że się nie stało i stać nie mogło w rzeczywistości. Nikogo nigdy nie chcę bałamucić, lecz zapanować nad tłumów wiarą.

— Yetmeyer jest chory na lęk przestrzeni, która istnieje w milionach wymiarów pomiędzy słowem a jego czynem. Stąd bezwymiarowość pańskich oświadczeń i pańskich działań.

— To oddalenie zawsze reguluje finansowa siła, która potwory wyobraźniowe chętnie ośmiesza i postaciuje.

— Ten wszystko kupuje. Żywym towarem nawet handluje. Wyznanie wiary u Havemeyera nabyłeś sobie za Ewarystę. Pierwszorzędny sukces. Szczerze gratuluję.