1. Faza pierwsza (plansze nr 2, 3 i 4). Konstrukcje racjonalistyczne. Wynikiem starcia są ludzie z ludźmi.
Niezliczona ilość układów, zawikłań, beznadziejnych sporów, przymierzy i intryg. Chyba już gdzieś nad ziemią życia wzór poprawny i wytchnienia przyzba! Żądania wciąż puchną, a tężeją cielska. Więc chlasnął problem i huknęło hasło: W górę poziom podnieść, lecz niezbyt wysoko, by zawrót głowy na dół nas nie zepchnął. Na podwyższeniu i wśród obłoków zamek napowietrzny należy zbudować i stamtąd dopiero można usiłować, czy się nie uda do pobliskiej ziemi niebo nachylić. Motywem naczelnym tego budownictwa jest kompilacja. Tak powstały pierwsze metafizyczne kształty racjonalnych treści.
Twórca zamczyska był wychowankiem gromadnych tęsknot. O plecy wsparty kariery społecznej pomysły swe pieścił. Niekiedy tylko coś nie coś pobruździł, by uprawdopodobnić smugi wyobraźni i przez to umniejszyć nieufność prostactwa do pląsów radosnych po baśniowej darni. Napowietrzne zamki są własnością tłumów. W niedzielę i święta za nikłą opłatą patrioci różni zwiedzają je grzecznie. Autor tam również na stałe nie mieszka, lecz od czasu do czasu, jak prawdziwy kustosz, komnaty przewietrzy, policzy gablotki, kurze pozmiata i w oficynach ukradkiem się prześpi. Dla bliźnich swych wymyśla wymarzone racje, poszukuje, zbiera, kopiuje, zamienia, pierze i farbuje, czyli kombinuje. I choć jest idiotą, pożytecznym, zacnym, nic o tym zgoła sam jeszcze nie wie.
Dewizą konstrukcji w tej fazie pierwszej jest napis na wstędze prawdy naobłocznej:
„Każda myśl, najbardziej lotna, wszędzie i zawsze, z powszechnym prawem o pospolitości ma zawrzeć przymierze”.
Oto jest korona wiekowego dzieła, nad którym mnogo szumiało stuleci, od jutrzni myśli w krzaku gorejącym, aż po romantyzmu pierwsze amaranty.
2. Druga faza (plansze nr 5, 6, 7). Konstrukcje idealistyczne: Spotkanie człowieka z własnym jego na świat poglądem.
Człowiek pobytem w gromadzie się zmęczył, wspomnienia o ciżbie z twarzy swej wyciera, grobowce mu rosną, gdzie ludzkie pojęcia o współdziałaniu i sprawiedliwości. Więc przeciw ludziom marsz żmudny odbywa po prawdę własną. Porywa z sobą życia łzawy ciężar, by z powszechności przenieść go w samotnię. Krąży po lądach, których nie widzi, odnajdzie jakąś koralową wyspę (nigdy żadne morze miłosnej romansy o niej nie zaśpiewa), pstre niemożliwości hojnym datkiem wspiera, by z nieprawych związków wyłowić bastardy124 pojęciom obłudnym do usług powolne. Wbrew bliźnim, zaocznie człowiek się w podróż podniebną wybiera, lecz jeszcze na ziemi chropawej i twardej, zanim wyruszy, całej wędrówki ziszcza ideał. O pewność podwójną ze wszech miar zabiega. Alchemię studiuje, by elementów zbadać zakamarki, o stawkę wiedzy w ruletkę się zgrywa i wolny przejazd przez nieśmiertelnych ogrodzony cmentarz pięścią zdobywa. Dopiero w rynsztunku olśniewającym do fałszowania rzeczywistości zawsze beznadziejny problem się zaczyna: idealistycznego na świat poglądu poufna premiera. Na ziemskiej powłoce powstaje zamek, a autor się poci, by go oprawić do jazdy w powietrze. Afera jest znaczna, by uruchomić wykute z głazów, martwe marzenie. Trzeba się mozolić, by z architektury nieprawdopodobieństw grozę wydobyć, czyli unicestwić poważny nastrój śmiertelnej struktury. Autor jest ostrożny, sam osiada w zamku, a na świat wysyła delegata swego, który materiał do niemożliwości pośród ludu zbiera, przybrawszy miano niby jałmużnika, niby bohatera. Z kąta w kąt się plącze wśród gędźb125 apostolskich, po uszy grzęźnie w piasku codzienności, nieprawdopodobieństw wagę wyolbrzymia, do gardła skacze wszelkim przeciwnościom, a zawsze zwinny i świegotliwy niby kanarek, co na ulicę ze złotej zbiegł klatki. Zgrywa on swój żywot idealistyczny, nad wyraz ciekawy i wielce szanowny, wyczekując klęski dosyć niecierpliwie. (Umieć posłać klęskę samemu sobie jest niepoślednią cnotą bohatera, która wymaga konstrukcji odmiennej, nieidealistycznej). Wraca więc po klęsce bohater-delegat do swego autora. Obaj na pamiątkę pozę przybierają na fotografii i na tym się kończy okres rozdwojenia, czyli idealistycznej chytrości ideał. Bohater kona, a autor żyje i jest burgrabią w samotni poglądu, wciąż oczekując motoru cudnego, który by go uniósł wraz z kamiennym zamkiem, a równocześnie zdołał porwać ziemię i zanieść do nieba.
Zdarza się często, że autor nie mógł ścierpieć klęski bohatera i postanowił urządzić cnej126 nudy wysprzedaż. Wówczas samotni swej furtę na oścież otwiera. Najpospolitsza konstrukcji tragedia. W napowietrznym zamku, wciąż jeszcze na ziemi, mnóstwo bywa gości, nieznośnym gęganiem każdy kąt wyciera. Autor się wyzbywa wszelkich możliwości, by nabyć w zamian nieprawdopodobieństwa. Wnętrze poglądu na store for all thing127 zamienia. Na tympanonie128 zaś swojej rudery dla piwnych ocząt nędznej klienteli w połysku mętnym ten napis umieszcza:
Wszystko umiera; nie tylko co żyje, lecz i co żyć pragnie, choć nie żyło nigdy.