i idiotyzmów wszechwiedzy używam,

by na Bahama154 nie wjechać mieliznę,

jak najwyraźniej tę odległość czuję,

która mnie, Chryste, od Ciebie dzieliła.

I kocham, Jezu, tę oddal ja kocham,

albowiem ona, czuła i roztropna,

samotnię życia mego wyżłobiła...

Idę do Ciebie, wciąż ku Tobie zmierzam,

zanurzam stopy w rozbieżne kierunki,

przez llano estaccado155, Saharę i Gobi,