— Gwałtu! Co ja słyszę! Oni są ranni: Prochryst w samą głowę, a Antychryst w serce!
— Każdą się religię buduje na męce. A zapanuje nad światem obrządek, który się z bólem upora w poczęciu i swym wyznawcom bezbolesną pewność otworzy na wieczność.
— Ja sobie myślałem: z nahajką już koniec i na pohybel tym zaporożcom żółtym, zielonym, czy nawet czerwonym, co wszyscy jednako w Mińsku i w Moskwie czy w Archangielsku mordują Żydków. A tu tymczasem tylko nowa moda, a stara jest srogość! Bicz tylko się zmienił, a została bójka. Co ja mam z tego, że żelazna miotła ma być wymieniona na zaczepnych spojrzeń snop strasznie bolesny i że nie pręt tępy na plecy mi gruchnie, lecz do wnętrza wpadnie promień zadzierżysty na samym końcu z wyostrzoną myślą?
— Skończył się okres udręczeń fizycznych i czas już najwyższy, by myśli przeciwne ze sobą się starły i by się prały po mordzie, po grzbiecie, po potylicy, czy choćby po piętach, gdzie tylko się uda i gdzie kto utrafi, całkiem niemal wiernie, jak ongi po cielsku hulały sobie: kije i kolby, pałasze lub kindżał... Wie Allah, co czyni, święte Jego Imię! Nad niewiernymi nowy czas wschodzi: ciała wyzwolenie i męczeństwo myśli!
— Nie jest żaden geszeft200 takie przemienienie. Tanaitą201 jestem, przyjacielem Miszny202 i nie pamiętam, aby zapowiedź tego okrucieństwa wpisana była gdzieś do Bożej Księgi. Biada mi, biada. Oj, wej! Musiałem dożyć takiej przewrotności! Cóż teraz się stanie z ludem Izraela? Nie widzę Mesjasza, a śmierć zachodzi na me siwe oczy.
— I ja nie widzę. Mesjasza nie widzę ani Mahometa. Bezmiary nicości i wszystkie zakątki, gdzie wielkich miłości twórcy się kryją, w skupieniu przebiegłem. Nigdzie nikogo i śladu żadnego nawet nie dostrzegłem. Może się mylę i niechcący błądzę. Moc moja zwidzeń może niezupełna. Gdy na mecz zdążałem, w Veracruz203 mieście wysiadłem z okrętu. Tam kwarantanny przemocy uległszy, do giaurów204 łaźni zostałem zepchnięty i do bezbożnej, parą buchającej musiałem wleźć wanny. A równocześnie święconą pałeczkę z nadobną rączką, którą mam prawo wszy derwiszowe zeskrobać niekiedy, gwałtem mi zabrano i aż do powrotu zamknięto, schowano w komorze celnej. Zaś pokwitowanie, które mi wydano, to już nie to samo, co czarodziejskie czystości narzędzie. Od tej kąpieli i tego rabunku mniej mam fakira godnych właściwości, a wymyte ciało stało się mizerne.
— Taki już gorzki życia mego szabas i same cores205. Piske Tosafot206 wcale nie pozwala siedzieć z gojami207 na jednej ławie i objawienia szukać na meczu. Same złe duchy tu się zebrały i robią rwetes. O! Niechaj Jahwe, Bóg wielki, jedyny wybaczyć zechce swojemu słudze, że prawdy kochaniem niby szałem gnany tuż przed samym zgonem między nokri208 poszedł i chciał się z nimi w dobrym porozumieć.
— Dobrocią nie należy przenigdy handlować. Dobroci również nigdzie nie nabędziesz i od nikogo. Z samego siebie trzeba ją wydobyć, długo pomnażać, by nagle potem rozofiarować i nie pamiętać. Dobroć zaledwie przechodzi przez ludzi, lecz w nich nie mieszka. Nie służy jej ziemia. Najchętniej umyka w zawieje obłoczne, które są powszednim oddychaniem Bogów. Nie będzie dobra tam, gdzie je trzeba dopiero wygadać. Jeśli dobroci wziąłeś nieco z sobą, w milczeniu z nią osiądź gdzieś u wnucząt boku i próbuj zatrzymać aż do życia zmroku. Ja zaś łanami złego i dobrego dalej sobie pójdę w kierunku nieba, dźwigając świadomość, że Duch Niczego tron sobie zbudował na ziemskich rozłogach, że się wyłonił, objawił i rządzi i że próżna dola robaczka ludzkiego, gdyby się chował przed wszechmocą Jego.
— A Ałłah, a Mesjasz?
— Ałłah się zjawi, czy Chrystus lub Budda, gdy będą gotowi. Okres nicości i spełnienie jego zbliża nas do nich. Oni nadejdą, a każdy z kobiałką już pełną „czegoś”. Stąd niech pojmie rabbi, że nie tylko płonne, ale i zgubne odrywanie oczu od wspaniałego widoku „niczego”. Niech pozdrowioną będzie mądrość jego!