Teddy wziął go z sobą do łóżka i umieścił pod swoją brodą, a Riki, jak przystało dobrze wychowanemu ichneumonowi, leżał cicho, przez czas jakiś schowawszy pazury, gdy jednak chłopiec zasnął, wyruszył na nocną wędrówkę po domu.
Za małą chwilę spotkał szczura piżmowego, Szuszundrę, skradającego się trwożliwie wzdłuż ścian. Jest to bardzo płochliwe zwierzątko, po całych nocach lamentuje i płacze z tego powodu, że nie ma odwagi wychylić się na środek pokoju.
— Daruj mi życie! — jęknął — Nie zabijaj mnie, Riki! — błagał żałośnie.
— Nie płeć głupstw! — odparł Riki pogardliwie — Czyż pogromcy węży przystoi polować na szczury piżmowe?
— Kto z wężami wojuje, od węża ginie! — zaskomlił jeszcze żałośniej Szuszundra — A przy tym bardzo możliwe, że Nag w ciemności pomyli się i mnie weźmie za ciebie!
— Nie bój się! — pocieszał go — Nie ma obawy! Zresztą Nag mieszka w ogrodzie, ty zaś nie opuszczasz domu!
— Ach... krewny mój, szczur Szua, mówił mi...
— Że co? — spytał Riki, gdy Szuszundra urwał nagle.
— Że... nie ma takiego miejsca, gdzie by nie było Naga. Szkoda, że nie porozumiałeś się z Szuą, o wielki Riki!
— A więc ty mi powiedz, co wiesz! Dalejże, mów zaraz, bo cię ugryzę!