— Prawda! Prawda! — odrzekł zmartwiony Mauli. — Jestem szkaradny, nieposłuszny, niewdzięcznik! Żałuję z głębi serca tego, com uczynił!

— Hm... — mruknęła pantera. — Cóż powiada prawo? Powiedz, Balu.

Balu byłby wolał oszczędzić kary ulubieńcowi, ale nie śmiał lekceważyć prawa dżungli, przeto rzekł niechętnie, półgębkiem:

— Żal nie może zastąpić kary! — dodał jednak zaraz. — Ale miejże wzgląd, Bagero, że to takie małe i słabe dziecko!

— Nie zapomnę o tym! — zapewniła go. — Ale dopuścił się przewiny, przeto kara ominąć go nie może. Czy masz coś na swoją obronę, Mauli?

— Nic a nic! — odparł śmiało. — Ponoszę winę wielką! Poranioną zostałaś ty i Balu! Kara mi się należy.

Bagera wymierzyła mu kilka uderzeń. Były to razy nadzwyczaj lekkie i przyjacielskie jak na panterę i własne jej dzieci nie byłyby się nawet przebudziły ze snu, ale dla siedmioletniego malca stanowiły karę bardzo dotkliwą.

Po egzekucji Mauli rozpłakał się, ale nie powiedział ani słowa, starając się zapanować nad doznanym cierpieniem.

— A teraz, malcze, siadaj na mój grzbiet i śpieszmy do domu! — zawołała Bagera.

Prawo dżungli powiada, że kara umywa wszelką winę i ustają po niej urazy. Jest to wielką zaletą onego prawa.