— Przysięgam na bawołu, który mnie okupił — myślał Mauli — że cała ta gadanina przypomina mi Skałę Rady, na której mnie pono przyjmowano do stada wilków. Ale skoro jestem człowiekiem, muszę zastosować się do obyczajów ludzkich.

Spostrzegłszy, że Messua daje mu znak, poszedł za nią, a tłum rychło się rozproszył. Mauli znalazł się niebawem w chacie, w której znajdowało się jaskrawo pomalowane łóżko oraz wielki sąsiek20 na zboże z wypalonej gliny, ozdobiony dziwnym, wypukło rzeźbionym deseniem, dalej zaś kilka miedzianych rondli, posążek bożka w małej wnęce, na ścianie zaś wisiało lśniące lusterko, kupione zapewne na wiejskim jarmarku.

Kobieta dała mu duży kubek mleka oraz kawałek chleba, potem zaś położyła dłoń na jego głowie i spojrzała mu badawczo w oczy. Myślała, że jest to może rzeczywiście syn jej, którego porwał i uniósł do dżungli tygrys, a myśląc tak, zawołała nań po imieniu:

— Natoo! Natoo!

Ale Mauli nie dał poznać, że zna to imię.

— Wszakże pamiętasz nowe trzewiki, które ci dałam? — spytała po chwili, spojrzawszy atoli na zrogowaciałe twarde stopy jego, dodała: — O nie! Te nogi nie nosiły nigdy trzewików! — Pomyślała jednak, że chłopiec mimo wszystko przypomina jej syna, przeto będzie go uważała za utraconego Natoo!

Mauli nie czuł się dobrze w zamkniętej przestrzeni i uspokoił się dopiero, obejrzawszy słomiane poszycie dachu, którędy łatwo można było się wymknąć, zrobiwszy poprzód dziurę. Do reszty wróciła mu pewność siebie, gdy zauważył, że okno stancji nie domyka się jak należy.

Potem powiedział sobie:

— Nic mi po tym, że jestem człowiekiem, gdy nie rozumiem ludzkiego języka. Wszakże bezradność moja i osamotnienie jest takie jak człowieka zabłąkanego w ostępie kniei. Muszę co prędzej nauczyć się po ludzku!

Niezmiernie przydatną okazała mu się teraz umiejętność naśladowania głosów zwierząt puszczy, którą osiągnął podczas życia pośród wilków. Podobnie jak łatwo mu przychodziło powtarzać bek jeleni i dzików, zaczął teraz dokładnie powtarzać każdy wyraz Messuy i zanim nadeszła noc, nauczył się nazywać znaczną ilość przedmiotów znajdujących się w chacie.