— Władca Dżungli wraca do ludzi! Przybądźcie na Skałę Narady!
Ale szczęśliwe, rozhasane zwierzęta odpowiadały spokojnie:
— E, wróci, wróci podczas upałów letnich! Deszcze przypędzą go do naszych legowisk. Biegaj i śpiewaj wraz z nami, Szary Bracie!
— Ależ Władca Dżungli powraca do ludzi! — powtarzał z uporem Szary Brat.
— E!... Owa!... — odpowiadano. — Czyż Czas Nowej Gwary straci przez to dla nas swój urok?
Toteż gdy Mowgli z ciężkim sercem przybył poprzez dobrze znajome mu skały do miejsca, gdzie go przyjęto przed laty w poczet wilczej drużyny, znalazł tu jeno czwórkę przybranych swych braci-wilczków, niedźwiedzia Baloo, niemal oślepłego od starości, oraz ciężkiego, zimnokrwistego pytona Kaa, owiniętego wokół opuszczonego siedliska Akeli.
— A więc tutaj kończy się twój trop, Człowieczątko? — spytał Kaa, gdy Mowgli rzucił się na ziemię, zakrywając twarz dłońmi. — O, tak, wypłacz się, wypłacz do woli!... Ja i ty... wąż i człowiek... jesteśmy z jednej krwi!...
— Czemuż nie zginąłem pod pazurami rudych psów? — jęczał chłopak. — Odeszła ode mnie siła, chociaż nie jestem otruty. Dniem i nocą słyszę podwójny chód na mym tropie. Gdy odwracam głowę, wydaje mi się, jakby w tej chwili ktoś chował się przede mną. Wracam się i zaglądam za drzewa, ale nie mogę go tam znaleźć. Wołam i nikt nie odpowiada, ale wydaje mi się, że ktoś nadsłuchuje i wstrzymuje się z odpowiedzią. Kładę się, ale nie zaznaję spoczynku. Urządzam harce wiosenne, ale i one nie mogą uciszyć mej tęsknoty. Kąpię się, ale kąpiel mnie nie chłodzi. Brzydzę się łowami, ale nie mam odwagi walczyć, gdy nie poluję. Czerwone Kwiecie jarzy się w mym ciele, kości moje stały się jako woda... i sam nie wiem, czego mi trzeba.
— Co tu gadać? — rzekł Baloo z wolna, zwracając łeb w stronę Mowgliego. — Akela powiadał... tam nad rzeką... że Mowgli wygna Mowgliego z powrotem do Ludzkiej Gromady. Ja to też mówiłem... ale kto teraz słucha starego Baloo? Bagheera (gdzież ona się wałęsa w noc dzisiejszą?) również wie o tym. Takie jest Prawo.
— I ja też-ż wiedziałem o tym, Człowieczątko, gdyś-ś-śmy się s-spotkali przy Chłodnych Legowiskach — rzekł Kaa, rozkręcając nieco swe potężne sploty. — Człowiek musi w końcu wrócić do ludzi, chociażby dżungla wcale go nie wypędzała.