Dziedzicząc one swary, te trwogi, ów zamęt,
(Przez ciężki grzech Adama dolę cierpiąc wrażą99);
Patrz w górę i niebieski odczytuj firmament,
Jaka gwiazda naprawia, łamie losy twoje...
Sir John Christie.
Po południu czerwonolicy belfer oznajmił Kimowi, że „zwolniono go z rygoru”; nic mu to nie wytłumaczyło, póki nie otrzymał polecenia, by wyszedł się pobawić. Wtedy chłopak pobiegł na targowicę100 i odnalazł młodego pisarza, któremu był winien za list.
— Teraz płacę — rzekł Kim z królewską wyniosłością — ale musisz mi zaraz napisać nowy list.
— Mahbub Ali jest w Umballi — ozwał się pisarz uprzedzająco grzecznym tonem. Był on, ze względu na swój zawód, istnym biurem wszelkich fałszywych wiadomości.
— To nie do Mahbuba, lecz do pewnego kapłana. Bierz pióro i pisz w te pędy: Do lamy Teshoo, męża świętego z Bhotiyal, poszukującego rzeki, który obecnie przebywa w świątyni Tirthankerów w Benares. Weź no więcej atramentu! Za trzy dni mam pojechać do Nucklao, do szkoły w Nucklao. Nazwa tej szkoły brzmi Ksawer. Nie wiem, gdzie znajduje się ta szkoła, ale jest ona w Nucklao.
— Ależ ja znam Nucklao! — przerwał pisarz. — Widziałem tę szkołę.