Brzegiem namitki193 otarła stare, sczerwienione oczy i załkała na całe gardło.
— Kobiety są gadatliwe — ozwał się lama na koniec — ale to pochodzi jeno z ich słabości. Dałem jej czar. Ta kobieta jest przykuta do Koła żywota i całkowicie oddana pozorom doczesnym, lecz niemniej, chelo, jest ona cnotliwa, łaskawa i gościnna... z całej gorącości swego serca. Kto zaprzeczy, iż ona mogłaby osiągnąć zasługę!
— Ja nie przeczę! — rzekł Kim, przewieszając sobie przez ramię obfite zapasy żywności. — W głębi ducha... gdzieś poza obrębem wzroku... starałem się wyobrazić sobie jej podobną istotę całkiem wyzwoloną z Koła... niepożądającą niczego, nierozkazującą... jak gdyby jaką mniszkę...
— I cóż, diabliku? — roześmiał się lama prawie w głos.
— Nie mogłem jej sobie taką wyobrazić.
— Ja też. Ale ona ma jeszcze przed sobą wiele, wiele milionów żywotów. W każdym z nich zapewne zdobędzie sobie nieco mądrości.
— A czy zapomni wtedy, jak przygotować na drogę potrawkę z szafranem?
— Twój umysł lgnie do błahostek. Bądź co bądź, nie brak jej zręczności. Czuję się pokrzepiony na całym ciele. Gdy dojdziemy do przedgórzy, przybędzie mi jeszcze sił. Hakim miał słuszność, gdy mówił mi dziś rano, że dech ciągnący od śniegów zdmuchuje z człowieka dwadzieścia lat życia. Na czas pewien pójdziemy w góry... pomiędzy wierchy194... kędy huczą śnieżne roztopy i szumią drzewa... Hakim mówił, że w każdej chwili możemy wrócić na równiny, bo pójdziemy se195 ino196 brzeżkiem tych uroczych okolic. Hakim jest pełen mądrości, jednakowoż wcale nie masz w nim pychy. Wspomniałem mu... było to, gdyś ty rozmawiał z sahibą... wspomniałem mu o zawrotach głowy, jakie chwytają mnie w nocy, on zaś na to powiada, że pochodzi to z nadmiernego gorąca... i że wyleczy mnie tylko chłodniejsze powietrze. Po zastanowieniu mnie samemu dziwnym się wydawało, że nie pomyślałem o tak prostej kuracji.
— Czy opowiadałeś mu o swych poszukiwaniach? — zapytał Kim z odcieniem zazdrości. Wolał wpływać na lamę własną jego mową a nie szalbierstwami Hurreego Babu.
— A pewnie. Opowiadałem mu swój sen, a nadmieniłem też, jakim sposobem zdobyłem sobie zasługę, przyczyniając się do twego wykształcenia.