— Będzie z niego sprytny kuglarz, gdy ten stary zemrze! — bąknął kapłan do wójta. — Cóż to za nowy figiel?
— Dowodu!... Daj mi dowód! — huknął naraz stary wojak. — Gdyby się zanosiło na wojnę, synowie moi dawno by mi o tym powiedzieli.
— Gdy wszystko będzie gotowe, twoi synowie na pewno będą o tym zawiadomieni. Ale od twoich synów daleka droga do człowieka, w którego rękach spoczywa wszystko.
Kim zapalił się do gry, bo mu to przypominało przygody na linii kolejowej, przewożącej pocztę, kiedy to dla zdobycia kilku paisów51 udawał, że wie więcej, niż wiedział w istocie. Ale teraz grał o wyższą stawkę — o samo tylko podniecenie i poczucie własnej mocy. Nabrał więc tchu na nowo i mówił dalej:
— Staruszku, ty daj mi dowód. Czy podwładni mogą nakazać wymarsz ośmiu tysięcy czerwonych kubraków... z armatami?
— Nie! — odpowiedział wiarus wciąż takim tonem, jak gdyby Kim był jego rówieśnikiem.
— Czy wiesz, kto to jest taki, co wydaje rozkazy?
— Przecieżem go widział!
— Poznałbyś go znowu?
— Znałem go jeszcze, gdy był porucznikiem w topkhana (artylerii).