To cię jak na złość schwyci za rękawy!

Hojności! hojności, o dolo!

Wolno ci dawać lub skąpić!

Chociaż o los się nie troszczę,

Los musi za mną postąpić!...

Czapeczki czarodziejskie.

Potem jęli rozmawiać przyciszonym głosem. Kim chciał spocząć pod drzewem, ale lama szarpnął go niecierpliwie za rękaw.

— Chodźmy dalej. Tu jeszcze nie ma rzeki.

— Tere-fere! Albośmy to dziś nie odwalili ładnego kawałka drogi? Rzeka nam nie ucieknie. Uzbrój się w cierpliwość, a ten stary nie poskąpi nam jałmużny.

— Ten oto — odezwał się nagle stary rębacz — jest Przyjacielem gwiazd. On to mi wczoraj przyniósł te nowiny. Widział ci on w objawieniu samego wodza naczelnego wydającego rozkazy do wojny.