Marsz! Marsz! Marsz!
Szliśmy hen!
Od Phoenix Parku
Na dublińską przystań —
Wśród bębnów warku,
Wśród fletowych świstań
Szliśmy z gwardią Mulligańską, —
Marsz! Marsz! Marsz!
To kapela Mavericków grała pułkowi przychodzącemu na leże, albowiem żołnierze obciążeni rynsztunkiem odbywali drogę według oznaczonej marszruty. Falująca kolumna rozwinęła się na równinie, a poza nią wozy; następnie rozdzieliła się na lewo i prawo, rozbiegła się jak mrowisko i...
— Ależ to istne czary! — ozwał się lama.