Gdzie Marek Tuliusz144, słynny wymową?...)

Śpiewając ciągle, Puk ujął Dana za rękę i tak nim zakręcił, iż chłopak znalazł się naprzeciw Uny przechodzącej właśnie przez furtkę. Furtka zamknęła się, a w tejże chwili Pak rzucił dzieciom na głowę trzy czarodziejskie, niepamięć przynoszące listki: dębu, głogu i jesionu.

— No, no, ale się spóźniłeś! — zawołała Una. — Czy nie mogłeś wcześniej wyjść z domu?

— Owszem, wybrałem się już dość dawno, ale... ale nie wiedziałem, że to tak późno. Gdzieś ty była?

— W Volaterrae... Czekałam na ciebie!

— Bardzo cię przeraszam — rzekł Dan. — Wszystkiemu winna ta okropna łacina...

Pieśń Rzymianina urodzonego w Brytanii145

Dziadowi memu był on nieznajomy...

I ja też nie wiem, czy w mym życiu całem146

dane mi będzie — szczęśliwym udziałem —