Jego straż mija rzeszę wzgardzoną,

a my czas na naradach mitrężym,

chcąc wziąć odwet orężny — choć pono

język naszym jedynym orężem...

Mały, słaby z nas lud... Nienawiści

ni miłości niewiele budzimy,

ale kiedyś czas taki się ziści,

iż ujrzycie, że zwalim — olbrzymy!

My jesteśmy jak robak pod korą,

jako grzyby, zgnilizna i pleśnie,