— Jakiż to diabeł siedzi w tej dzwonnicy? — z gnuśnym uśmiechem zapytał Hal. — Sądząc z głosu, jest to chyba któryś z Hobdenów.

— Ależ ten dąb zwalony jest wybornym mostem dla królików pomiędzy trzema polami i naszą łąką — odezwała się Una. — Hobden powiada, że tam najlepiej zastawiać sidła na króliki... właśnie dziś dwa złapał. Hobden nigdy nie pozwoli wykopać tego dębu!

— Ach ten Sussex! Ten Sussex, zawsze nierozważny, buńczuczny i junacki! — wymamrotał Hal niewyraźnie.

W tejże chwili mały zegar na kościele świętego Barnaby wydzwonił piątą godzinę, a głos ojca, wołający w stronę Małych Lip, do reszty rozproszył uroki czarnoksięskiego zaklęcia.

Pieśń przemytników

Jeżeli zbudzisz się w noc ciemną i słyszysz tętent koni,

niech do okienka, na ulicę, ciekawość cię nie goni!

Nie pytaj o nic, główki nie susz w niepotrzebnym trudzie:

do ściany buzię zwróć, dziecino, aż przejdą owi ludzie!

Dwadzieścia pięć koników raźnych