Zamilkł na chwilę stary rycerz i uśmiechał się, wodząc wzrokiem po dolinie.
— Ach, jakże dobrze się złożyło! — zawołała Una klasnąwszy z lekka w rączki. — Więc ona żałowała tego, co zrobiła, i chciała ci to powiedzieć?
— Wierę, żałowała... i wyznała mi to — potwierdził pan Ryszard ocknąwszy się z zadumy. — Wnetże potem (aczkolwiek on powiadał, iże całe dwie godziny zbiegły) ku wrotom podjechał De Aquila z pięknie lśniącym puklerzem (Hugon mu go tak wyczyścił) i jął domagać się poczęstunku, przezywając mnie niewiernym rycerzem, co chce zagłodzić swego zwierzchnika i pana. Wówczas okrzyknął, że przez dzień cały nikomu w dolinie nie wolno zajmować się pracą. Naszym Sasom w to graj! Nuże dąć w rogi, zastawiać jadło i napoje, biegać w przegony64, pląsać i śpiewać! Zasię De Aquila wszedł na drewniany podnóżek i jął coś do nich prawić dziwną jakąś mową, której nikt nie zrozumiał, acz on sam oddałby głowę za to, iż była to czysta mowa saska. Noc nam zeszła na uczcie w wielkiej świetlicy, a gdy śpiewacy i harfiarze odeszli, ostaliśmy jeno we czworo i siedzieliśmy do późna przy poczęsnym65 stole. Jako pomnę, noc była ciepła, oświecona pełnią księżycową. De Aquila przykazał Hugonowi, by w cześć dworzyszcza dallingtońskiego zdjął znowu swój miecz ze ściany, co Hugon wykonał z ochotą. Snadź kurz osiadł na rękojeści, bom widział, jako dmuchał na nią ze wszech stron.
Ona i ja siedzieliśwa66 nieco na uboczu, pogwarzając. Naraz zdało się nam, jakoby harfiarze ku nam powrócili, albowiem cała świetlica drgnęła i napełniła się gwarną jakowąś muzyką. Zerwał się z miejsca De Aquila — ale nie było znikąd innego przybysza, jeno ta jasność miesięczna, co jako pył zaległa ziemię.
„Słyszycie no! — rzecze Hugon. — To mój miecz tak się odzywa”. Iście67, ledwo go przypasał, muzyka ucichła.
„Przebóg, nie chciałbym mieć takiego oręża przy boku! — krzyknął De Aquila. — I cóż on głosi?”
„Wiedzą to jeno bogowie, którzy go zdziałali. Ostatni raz odzywał się do mnie pod Hastings, kiedym postradał wszystkie me włości. Teraz zaś pewno głosi, że otrzymałem nową dziedzinę i znów jestem do czci wrócony” — odrzekł Hugon.
Oswobodził brzeszczot na chwilę, a potem wepchnął go znów z radością do pochwy, on zasię odezwał się doń głosem cichym, poufnym, jako... jako przemawia do męża niewiasta trzymając głowę na jego ramieniu.
Tako więc po raz drugi w życiu posłyszałem śpiew onego miecza...