Przecz chyłkiem do nadmorskiej biegniecie motławy70,
by okręt przysposobić do nowej wyprawy?
Przecz, wiosła opatrując i lin motowidła,
nie chcecie już doglądać ni koni, ni bydła?
Przecz rozmowa przy stole z nami wam obrzydła?
Jedziecie — niewstrzymani chmurną zawieruchą,
a odgłos waszych wioseł, bijący tak głucho,
długo jeszcze boleśnie rani nasze ucho...
Ach, czym jest białogłowa, iż serc wam nie cieszy,
iż odbiegacie od nas i od swych pieleszy —