— Ośle jakiś, przecie ja muszę zmienić suwerena! Keyte! Szeregowiec Keyte! Kapral Keyte! Plutonowy Keyte! Wachmistrz Keyte, zmienisz mi pan suwerena?
— Owszem — naturalnie. Siedem szylingów i sześć...
Zapatrzył się bezmyślnie przed siebie, posunął srebro w stronę Stalky’ego i zniknął w ciemnym pokoiku za sklepem.
— Będą gadali o Wielkim Buncie aż do wieczora.
— Stary Keyte był pod Sobraonem — odpowiedział Stalky. — Warto posłuchać, jak czasem zacznie opowiadać! Foxy ani się umył do niego.
*
Twarz rektora, jak zwykle nieodgadniona, pochylona była nad stosem listów.
— I cóż pan o tym myślisz? — rzekł wreszcie do wielebnego Johna.
— Bardzo dobra myśl. Nie ulega kwestii — myśl jest świetna.
— Przypuśćmy. Więc?