— Nie krzyczy się w ten sposób na uczniów piątej klasy — mówił Stalky. — To bardzo nieprzyzwoicie.

— No, więc wyduśże raz z siebie to jajo, ty kwoko! — rzekł spokojnie M’Turk.

— Ja... ja chcę wiedzieć, co wy robicie poza granicami?

To mówiąc, wywinął laską w powietrzu.

— Mój Boże! — odpowiedział Stalky. — Dopiero teraz dowiadujemy się, o co idzie. Dlaczegóż nie spytałeś od razu?

— A więc, pytam teraz: co tu robicie?

— Uwielbiamy cię, Tulke! — odpowiedział Stalky. — Myślimy, że jesteś niesłychanie byczy mąż, może nie?

— Tak jest! Tak jest!

Zza zakrętu wyjechał powozik pełen młodych panienek. Na jego widok Stalky natychmiast padł przed Tulke’em na kolana, jakby się chciał do niego modlić; twarz Tulke’go stała się szkarłatna.

— Mam prawo myśleć...