— Aha! — pokiwał głową Dick IV. — To znaczy, jeszcze raz powtórzył ten sam kawał. Stalky jest niezrównany.

— Co do tego, to jesteście w błędzie! — odezwałem się. — Indie są pełne rozmaitych Stalky’ch — z Cheltenham, Haileyburg i Marborough, o których nic a nic nie wiemy. Zaczną się niespodzianki, kiedy przyjdzie naprawdę do wielkiej wojny.

— Dla kogo to będą niespodzianki? — spytał Dick IV.

— Dla tych drugich. Dla panów, którzy jeżdżą na front wagonami pierwszej klasy. Wyobraźcie sobie tylko Stalky’ego gdzieś na południu Europy z odpowiednią ilością Sikhów i perspektywą łupu. Zastanówcie się tylko nad tym.

— Coś by w tym może było, ale ty jesteś zbyt wielkim optymistą, Beetle! — rzekł Dzieciuch.

— I mam prawo! Czyż nie mnie zawdzięczacie całą historię? Nie ma się co śmiać! Któż, jeśli nie ja, napisał, jak to „Alladyn odzyskał swą żonę” — co?

— A cóż to ma z tym wspólnego? — spytał Tertius.

— Bardzo dużo! — odpowiedziałem.

— Dowiedź tego! — rzekł Dzieciuch.

Dowiodłem.