— Jak na pierwszy wieczór to nieźle — mówił Stalky, poprawiając kołnierzyk. — Zdaje mi się, że Prout nie będzie bardzo zadowolony. Postarajmy się o alibi.

Aby je uzyskać, siedzieli aż do korepetycji na poręczy klasy Mr. Kinga.

— A widzicie! — tłumaczył Stalky, kiedy powoli szli wraz z nikczemnym pospólstwem do klasy. — Ile razy popchnie się przeciwko sobie uczniów z różnych klas, można się założyć, że zawsze znajdzie się głupiec, na którym wszystko się skrupi. Hallo, Orrin, a tobie kto tak buzię przefasonował?

— To wszystko twoja wina, ty bydlę jedno! Wyście pierwsi zaczęli. Myśmy dostali po dwieście wierszy, a was Kopytko szuka. Popatrz, co ta świnia Malpas zrobiła z moim okiem!

— Myśmy zaczęli? A to mi się podoba! A któż to nazwał nas odbijaczami? Czy twój dziecięcy umysł wciąż jeszcze nie umie się dopatrzeć związku między przyczyną a skutkiem? Kiedyż wreszcie zrozumiesz, że z pracownią Nr 5 żartów nie ma?

— Oddaj mi mój szyling! — rzekł nagle Beetle.

Mimo że Stalky Prouta za sobą nie widział, odpowiedział natychmiast:

— Ja ci jestem przecie winien tylko dziewięć szóstek, ty stary lichwiarzu!

— Zapomniałeś o procencie! — odezwał się M’Turk. — Beetle bierze szóstkę od szylinga na tydzień. Ty musisz być cholernie bogaty, Beetle!

— Czekajcież, Beetle pożyczył mi sześć szóstek.