Stalky urwał nagle i udawał, że liczy na palcach.
— To było przecie dziewiętnastego, nieprawda?
— Tak, ale zapominasz, że mi nie zapłaciłeś procentu od tego szylinga, co ci go przedtem pożyczyłem.
— Ale dałem ci zegarek w zastaw!
— To nic nie znaczy! Zapłać mi procent, inaczej doliczę ci procent od procentu. Pamiętaj, że ja mam twój weksel.
— Ty Żydzie bez serca! — jęknął żałośnie Stalky.
— Cicho! — zawołał bardzo głośno M’Turk, drgnąwszy niby, gdy Prout się do nich zbliżył.
— Nie zauważyłem was podczas tej obrzydliwej awantury przed chwilą w sali. — rzekł.
— Jakiej awantury, prosz pampsora? My przecież dopiero teraz wracamy z klasy pampsora Kinga — odpowiedział Stalky. — Proszę pampsora, co ja mam zrobić z preparacją? Wyłamano pulpit w tej ławce, którą mi pan profesor wyznaczył, a cała ławka po prostu pływa w atramencie.
— Znajdź sobie miejsce gdzie indziej — znajdź sobie miejsce gdzie indziej. Czy ja jestem twoją boną58? Chciałbym wiedzieć, Beetle, czy pożyczasz kolegom na procent pieniądze?