— Co to za zabawa, Najstarszy Czarodzieju?
Na to Najstarszy Czarodziej odpowiedział:
— Ej, synu Adama193, to zabawa we Wszechpoczątek, aleś ty na nią za mądry.
Zaś człowiek pokłonił się i rzekł:
— Tak jest, jestem na tę zabawę za mądry, spraw jednakże, żeby wszystkie zwierzęta były mi posłuszne.
Gdy tak ze sobą rozmawiali, krab Pau Amma, na którego miała przyjść kolej w igraszce, umknął w bok i przepadł w morzu, powiadając sobie:
— Sam zagram w swoją grę w głębinach wodnych i żadną miarą194 nie chcę być posłuszny temu synowi Adama.
Nikt go nie widział prócz malutkiej córeczki, która nachyliła się z barków człowieka. Potem zabawa odbywała się dalej, aż w końcu nie było już zwierząt, które by nie otrzymały rozkazu.
Wtedy Najstarszy Czarodziej otarł swe dłonie z miałkiego195 kurzu i poszedł rozejrzeć się po świecie, jak zwierzęta się bawią.
Poszedł na północ i zastał słonia wszechjedynego, ryjącego swymi kłami i rozdeptującego swymi nogami ładną, świeżą, czystą ziemię, co została stworzona dla niego.