— Kun? — zapytał słoń wszechjedyny, rozumiejąc przez to: „Czy dobrze?”.
— Payah kun — odparł Najstarszy Czarodziej, co znaczyło: „Zupełnie dobrze”, i tchnął na wielkie skały i zwały ziemi, które był wyrzucił słoń wszechjedyny, po czym stały się one ogromnymi Himalajami196, jak to możesz zobaczyć na mapie.
Poszedł na wschód i zastał krowę wszechjedyną, pasącą się na niwach197, co zostały stworzone dla niej. Jednym liźnięciem swego ozora198 zagarniała naraz całe lasy i połykała je. Po czym się kładła, by przeżuwać karmę swoją.
— Kun? — zapytała krowa wszechjedyna.
— Payah kun — odrzekł Najstarszy Czarodziej i tchnął na ogołocone ugory199, gdzie się pasła, i na miejsca, gdzie leżała, po czym pierwsze się stały Wielką Pustynią Indyjską200, zaś drugie pustynią Sahara201, jak to możesz zobaczyć na mapie.
Poszedł na zachód i zastał bobra wszechjedynego, budującego groblę202 bobrową wskroś ujścia szerokiej rzeki, która została stworzona dla niego.
— Kun? — zapytał bóbr wszechjedyny.
— Payah kun — odrzekł Najstarszy Czarodziej i tchnął na powalone drzewa i nieruchome wody, po czym powstały z nich trzęsawiska203 na Florydzie204, jak to możesz zobaczyć na mapie.
Następnie poszedł na południe i zastał żółwia wszechjedynego, grzebiącego swymi łapami w piasku, który został stworzony dla niego. Piasek i głazy wirowały w powietrzu i padały daleko w morze.
— Kun? — zapytał żółw wszechjedyny.