Kiedy pan de B... słyszał albo czytał o jakimś uczynku nikczemnym lub zbrodniczym, wykrzykiwał: „Och, dałbym chętnie talara, aby był Bóg”.

Bachelier namalował lichy portret Jezusa; jeden z przyjaciół rzekł mu: „Nic nie wart ten portret, uważam, że ma twarz głupią i pospolitą. — Co ty powiadasz? odparł naiwnie Bachelier; d’Alembert i Diderot, którzy właśnie stąd wyszli, uważali, że jest bardzo podobny”.

Pan de Saint-Germain prosił pana de Malesherbes o jakieś wskazówki w sprawach, które miał przedłożyć Radzie. „Ważne zdecyduj sam, rzekł Malesherbes, a resztę zanieś na Radę”.

Marivaux powiadał, że styl ma płeć, i że kobietę można poznać po jednym zdaniu.

Skazano równocześnie książkę o Rozumie i poemat Dziewica. Obu zabroniono w Szwajcarii. Urzędnik berneński, po gruntownym poszukiwaniu tych dzieł, napisał do Senatu: „Nie znaleźliśmy w całym kantonie ani Rozumu, ani Dziewicy”.

Gabrielli, sławna śpiewaczka, zażądała pięć tysięcy dukatów od cesarzowej za to, aby śpiewać dwa miesiące w Petersburgu. Cesarzowa odpowiedziała: „Tyle nie płacę żadnemu z moich feldmarszałków. — W takim razie, odparła Gabrielli, niech Wasza Cesarska Mość każe śpiewać swoim feldmarszałkom”. Cesarzowa zapłaciła pięć tysięcy dukatów.

„Ateusze są dla mnie lepszym towarzystwem, powiadał pan D..., niż wierzący. Wobec ateusza wszystkie liche dowody istnienia Boga przychodzą mi na myśl; na widok wierzącego wszystkie liche dowody przeciw jego istnieniu cisną mi się tłumem”.

N... powiadał: „Mówiono mi wiele złego o panu de...; byłbym w to uwierzył pół roku temu, ale od tego czasu pogodziliśmy się”.

Pewnego dnia, kiedy paru rajców mówiło zbyt głośno na rozprawie, prezydent de Harlay rzekł: „Gdyby panowie, którzy rozmawiają, nie robili więcej hałasu niż panowie, którzy śpią, byłoby to bardzo miłe dla panów, którzy słuchają”.

Pewien kupiec, adwokat, inteligentny człowiek, powiadał: „Można dostać mdłości, widząc sekrety rządu, sądu i kuchni”.