Rwą się do zabaw, rwą się do wolności.
A przecież nikt ich nie woła...
Jak zapomniany wartownik, gdzieś, w polu,
Którego nikt nie zawoła...
Odszedł, tak, moje dziecię, odszedł twój jedyny,
Odeszła z nim miłość i szczęście.
Kochałaś go, dziecię, jakby cię nauczył
Na skrzydłach szczęścia wzbijać się ku niebu.
Kochałaś go, jakby ci dał w podarunku
Jedyną przystań w straszny czas powodzi...