Pieśń księżycowa — czas białych kamieni
I czar twój, cicha i urocza chwilo...
Z grządek rezedy dolatują wonie,
A tam, gdzie drzewa czernieją jak duchy,
Cień na srebrzystej chybota się trawie...
Wtedy ku światłu lekkimi podmuchy
Wiatru niesiony — duch, uskrzydlon prawie,
Wzlatuje w gwiazdy, hen na nieboskłonie,
Ciężkich cielesnych pozbywszy się oków.
O, jakże miło wzdychać do obłoków,