— Nie chcę tedy patrzeć na tę księgę, gdyż uwierzywszy nie mogłabym żyć dłużej.

Odeszła pogrążona w smutku, a filozof siedział długo w zadumie.

Pożółkłe papiery splamione bluźnierstwami nie dotarły do ludzi, świat ich nie poznał, a nazwisko wuja Eberharda nie zasłynęło w nauce.

Wielkie jego dzieło spoczywa dotąd w graciarni svartsjöńskiego kościoła i kiedyś, dopiero może przy końcu wieku, wyjdzie na światłość dzienną.

Czemuż to uczynił? Czyżby się bał, iż nie dość ściśle udowodnił swe twierdzenia? Czyż się lękał prześladowań? O, nie znacie wuja Eberharda!

Otóż wiedzcie! Kochał on prawdę, a nie sławę swoją. Toteż nie prawdę, lecz sławę własną poświęcił, by istota, którą jak ojciec miłował, mogła dokończyć życia wierząc w to, co kochała.

O miłości, tyś jest jedyną prawdą wiekuistą!

32. Dziewczyna z Nygardu

Nikt nie znał miejsca pod górą, gdzie najgęściej rosną jodły, a mech pokrywa ziemię, gdzie nikt tam nie był przedtem ni potem i nie było ścieżki do tego zakątka. Wokoło niego piętrzą się skały, strzegą dostępu dzikie gęste jałowce, a susz i obalone pnie tamują drogę. Pasterz tam nie docierał, a lis unikał tej ścieżki. Tego właśnie najsamotniejszego miejsca szukali teraz ludzie.

Ogromny szedł korowód, zdolny napełnić kościół broeński, lövicki i svartsjöński nawet. Cóż za liczny pochód poszukiwaczy.