Wszystko to zresztą działo się przez obecną panią Ekeby. Kawalerowie byli ludźmi mężnymi i broniliby się na pewno, a nawet woleliby odstraszyć tłum kilku ostrymi strzałami. Ale hrabina była łagodna, miłosierna i prosiła, by szczędzić ludzi.
Z biegiem nocy miękli napastnicy coraz bardziej, a ciepło, spokój, jedzenie i wódka uspokoiły tłum. Zaczęto się śmiać, żartować, przypijać, niby to na stypie dziewczyny z Nygardu, a wiadomo, że hańbą jest smutek na stypie. Smutek i brak ochoty do kieliszka. Bo jedno łączy się z drugim.
Dzieci biednych komorników rzuciły się na przyniesione owoce. Uważały dotąd za przysmak żurawiny i borówki, teraz zaś rozpływały się im w ustach jabłka najszlachetniejszych gatunków, podłużne słodkie rajskie jabłuszka, papierówki żółte jak cytryny, wszelakie rumiane gruszki, żółte, czerwone i granatowe śliwki. Albowiem nie ma nic zbyt dobrego dla ludu, gdy spodoba mu się okazać swą siłę.
Około północy zaczęto się jakoby sposobić od odwrotu. Kawalerowie przestali przynosić potrawy, otwierać butelki i nie dolewali piwa. Odetchnęli z ulgą czując, że niebezpieczeństwo minęło.
W tejże jednak chwili zabłysło światło w oknie budynku głównego i ludzie wydali okrzyk ujrzawszy postać młodej kobiety ze świecą w ręku. Trwało to jeno chwilę, ale wszystkim się wydało, że ją poznali.
— Miała takie same grube warkocze i rumiane policzki! — zawołano. — Jest tu, kawalerowie trzymają ją w niewoli.
— Trzymacie ją! Zabraliście nam dziecko nasze, pozbawione rozumu. Cóż z nią robicie, bezbożnicy? Czemuż pozwalacie nam trapić się przez tydzień, a szukać przez trzy dni? Precz z winem waszym i jadłem! Biada nam, żeśmy cokolwiek od was przyjęli! Wydajcie nam dziewczynę, a potem pokaże się, co z wami zrobimy!
Oswojone już zwierzę zaczęło na nowo wyć i szaleć. I poszło do ataku na Ekeby.
Tłum rzucił się, ale uprzedzili go kawalerowie zasuwając wrzeciądze drzwi wchodowych. Czyż mogli jednak sprostać masom? Odepchnięto z łatwością nie uzbrojonych i otoczono kołem, a tłum wpadł do wnętrza szukając dziewczyny z Nygardu.
Znaleziono ją w ostatnim pokoju, po czym nie patrząc, czy ma czarne, czy jasne włosy, wzięto na ramiona i wyniesiono na dwór. Uspokajali ją wszyscy, by się nie bała, gdyż tylko kawalerowie zostaną zabici, a wszystko dzieje się po to, by ją ocalić.