— Dałby Bóg, by konik był jeszcze mniejszy, a ciężar jeszcze większy, bo starczyłoby na dłużej! — odparła.
— Czy wieziesz może własne pożywienie?
— Tak, niestety. Chociaż mała, sama muszę się starać o chleb dla siebie.
Żebrak jął popychać sanki z tyłu, a dziewczynka obróciła się i rzekła:
— Nie myśl, że coś za to dostaniesz.
Żebrak roześmiał się w głos.
— Jesteś pewnie córką proboszcza z Broby! Zaraz to widać...
— Tak, jestem jego córką. Niejedno dziecko ma ojca biedniejszego, ale żadne chyba gorszego. To szczera prawda, choć wstyd dziecku tak mówić.
— Zapewne skąpy i zły?
— Tak, skąpy, a ponadto zły! Ale córka jego, jeśli pożyje, będzie, jak powiadają, jeszcze gorsza.