Jeden z nich był to Lars Gunnarson, który po śmierci Eryka objął w posiadanie gospodarstwo we Falli, drugim zaś był subiekt sklepu w Broby, gdzie Katarzyna kupowała zawsze cukier i kawę.
Obaj siedzieli z minami obojętnymi i nie zwracali uwagi na idących. Siedzieli na płocie, rozmawiając ze sobą, toteż Jan nie miał powodu przypuszczać, że mają doń interes. Ukłonił im się tylko, nic nie mówiąc, minął ich i wszedł do swego domu.
Nie ruszyli się z miejsca, ale Jan uczuł pragnienie, by rychło wstali i poszli rozmawiać gdzie indziej, tak by ich stracić z oczu. Zdawało mu się, że Lars ma doń urazę od dnia owego wypadku z Erykiem w lesie. Kilka razy wpadły mu w ucho uwagi, że jest za stary i że niedługo będzie mógł tyle pracować, by zarobić na otrzymywane wynagrodzenie.
Katarzyna zastawiła jadło na stole, zjedli też rychło, bo nie mieli przy czym długo marudzić. Lars i kupczyk siedzieli dalej na płocie i rozmawiali wesoło. Wydało się Janowi, że są to dwa krogulce, czyhające na sposobną chwilę i że naśmiewają się z małych ptasząt, którym się wydaje, iż ujdą ich szponów.
Po chwili wstali z płotu, otwarli furtkę i skierowali się wprost do wejścia. Mieli tedy najoczywiściej jakiś interes do Jana.
Uczuł wyraźnie, że zbliża się jakieś wielkie zło i obiegł oczyma wszystkie kąty, jakby szukał bezpiecznej kryjówki, gdzie by się mógł schować. Ale za moment spostrzegł Klarę Gullę, siedzącą przy oknie i poglądającą35 na idących, toteż wróciła mu otucha.
Czegóż miał się bać, posiadając taką córkę? Była mądra i odważna. Nie bała się niczego i wiodło jej się w każdym przedsięwzięciu. Larsowi Gunnarsonowi nie uda jej się byle czym zastraszyć.
Lars i kupczyk weszli do izby, a miny ich były równie jak przedtem obojętne i nic niemówiące. Lars oświadczył, że siedzieli długo na płocie i przyglądali się domkowi, który im się tak spodobał, iż zapragnęli zobaczyć, jak też wygląda w środku.
Chwalili wszystko, co widzieli w izbie, a Lars powiedział, że Katarzyna i Jan winni są wielką wdzięczność Erykowi z Falli, bo on to, prawdę mówiąc, dopomógł im do budowy domu i umożliwił małżeństwo.
— Aa... coś mi przyszło na myśl! — powiedział bezpośrednio potem Lars, odwracając w ten sposób głowę, by nie patrzyć w oczy żadnemu z trojga. — Nie wątpię, że Eryk z Falli, jako człek zamiłowany w dokładności, musiał dać wam pisemne poświadczenie, iż grunt, na którym stoi dom, jest waszą własnością?