Może spotkało ją tak wielkie szczęście, że nie ma odwagi pisać o tym rodzicom, nie przysposobiwszy ich przedtem? Musiała donieść o wszystkim staremu sieciarzowi i prosić go, by pomału nastroił odpowiednio rodziców. To właśnie uczynić zamierzał dzisiaj, ale oni go nie zrozumieli.
„Przyjdzie jutro — pomyślał Jan — a wówczas dowiemy się całej prawdy”.
Ale Ola nie zjawił się ani nazajutrz, ani trzeciego dnia. Jan nie mógł poskromić ciekawości i tęsknoty, wstał tedy i udał się do chaty starego sieciarza, by zbadać, czy słowa jego miały jakieś znaczenie ukryte.
Ola siedział sam w szałasie i naprawiał starą sieć rybacką, którą mu dano do załatania. Ucieszył się, ujrzawszy Jana, i powiedział, że dręczyła go w ostatnich dniach podagra, przeto nie mógł przyjść.
Jan nie chciał pytać wprost, czy otrzymał list od Klary Gulli. Mniemał, że prędzej cel swój osiągnie, postępując tą samą co Ola metodą.
— Rozmyślałem — zaczął — nad tym, coście mówili o Klarze Gulli za ostatniej bytności swej u nas.
Starzec oderwał oczy od roboty i spojrzał na Jana, ale przez dobrą chwilę nie mógł zrozumieć, co ma na myśli.
— Aa... — odrzekł — to był tylko taki sobie koncept mój!
Jan przysunął się doń blisko i powiedział z naciskiem:
— Brzmiało to jednak pięknie i myślę, że byłbyście powiedział48 jeszcze więcej, gdyby nie niedowiarstwo Katarzyny?