— O, tak — rzekł Ola — tutaj w Askadalarnie można sobie czasem pozwolić na takie marzenia!
Jan stał się śmiały i pomysłowy.
— Myślę, że stara dama nie poprzestała na tym, że dała Klarze Gulli banknot dziesięciomarkowy, ale ją do siebie zaprosiła... prawda?
— Może to i być! — mruknął starzec.
— A może też owa dama jest bardzo bogata i posiada wielki, murowany dom? — zaproponował Jan.
— Wiecie co, Janie — zawołał Ola — to wcale dobry pomysł!
— Może owa dama zapłaciła dług Klary Gulli? — zaczął Jan ponownie, ale urwał, bo właśnie weszła do izby synowa starego Oli, a nie chciał jej przypuszczać do tajemnicy.
— Tak? — — powiedziała przybyła. — Już wstajecie, Janie? Możecie już chodzić? Bardzo się cieszę, żeście ozdrowiał!
— Zawdzięczam to poczciwemu Oli! — powiedział Jan tajemniczo. — On to mnie postawił na nogi!
Pożegnał się i poszedł, a stary sieciarz patrzył za nim długo.