— Nie, nie jest mu lepiej. Jest wciąż przerażony.
— I nadal żyje jak chłop, nie wchodzi na pokoje?
— Nie chce wejść na pokoje, boi się jaśnie pani, jak miłościwa pani wie.
— Jada w kuchni i sypia u parobka?
— Tak.
— I nie macie pojęcia, jak mu pomoc?
— Nic nie wiemy, niczego nie rozumiemy.
Pani Żal przez chwilę milczała. Gdy znów się odezwała, ton jej głosu był bardziej surowy.
— Wszystko wygląda wyśmienicie, panno Stavo, a jednak nie mogę panny w pełni pochwalić.
W tym samym momencie odwróciła się i rzuciła groźne spojrzenie na Ingrid.