— Przychodzę tylko — odezwał się — by powiedzieć, że boli mnie głowa. Muszę zaraz położyć się do łóżka. Poczułem to już na lodzie.
Radczyni nic nie odrzekła. To było tak oczywiste, a jednak się tego nie spodziewała. Przynajmniej sekundę musiała poświęcić na zrozumienie, że on nie wie o swojej chorobie, że żyje w odległej przeszłości.
— A jednak napiję się najpierw herbaty — powiedział, nieco zdziwiony panującą ciszą.
Radczyni podeszła do tacy. Spojrzał na nią.
— Czy mama płakała? Taka jest milcząca.
— Rozmawiałyśmy o smutnej historii, ja i moja młoda przyjaciółka. — Jaśnie pani wskazała na Ingrid.
— Ach, przepraszam! — powiedział. — Nie zauważyłem gościa.
Dziewczyna weszła w blask światła — tak piękna, jak ktoś przekonany, że w następnym momencie uchylą się przed nim bramy raju.
Przywitał się trochę sztywno. Widocznie nie wiedział, kogo ma przed sobą. Radczyni przedstawiła Ingrid.
Rzucił jej przelotne spojrzenie.