Zauważył, iż nic nie zgadza się z jego wyobrażeniem sprzed chwili: że Ålin go zamknął i że jest w Uppsali. Ogród był za duży, a domu nie porastało czerwone listowie. Nie, to nie mogła być Uppsala.

Nie przejmował się jednak bardzo tym, gdzie się znajdował. Wydało mu się, że od wieków nie grał, a teraz miał w rękach skrzypce. Teraz to on zagra.

Oparł podbródek na skrzypcach i zaczął. I znów powstrzymały go sztywne ruchy palców. Mógł wydobyć tylko najprostsze melodie.

— Tu trzeba chyba zacząć od podstaw — powiedział.

Uśmiechnął się i rozpoczął od prostego menueta18. To był pierwszy utwór, jakiego się nauczył. Grał go ojciec, a Hede powtarzał za nim ze słuchu. Oczami wyobraźni zobaczył całą scenę. I usłyszał słowa: „Mały książę miał zatańczyć, ale złamał sobie nogę”.

Potem spróbował jeszcze kilka krótkich tańców. Grywał je jako uczniak. Poproszono, by przychodził na pensję dla panien i grał, gdy one ćwiczą taniec. Patrzył, jak dziewczęta to skaczą, to wirują, a nauczycielka wytupuje rytm.

Był teraz coraz śmielszy. Grał pierwsze skrzypce w Mozartowskim19 kwartecie. Nauczył się tego, będąc gimnazjalistą w Falun. Kilku starszych panów ćwiczyło utwór przed koncertem, a ponieważ pierwsze skrzypce się pochorowały, przejął ich rolę, choć był bardzo młody. Niemało miał z tego tytułu powodów do dumy.

Gunnar Hede myślał tylko o tym, by rozruszać palce, gdy wygrywał teraz melodie z dzieciństwa. Niebawem poczuł jednak, że dzieje się z nim coś cudownego.

Miał wyraźne wrażenie, że jego umysł wypełnia głęboki mrok, skrywający to, co minęło. Gdy tylko chciał sobie coś przypomnieć, było to niczym błądzenie po ciemnym pokoju. Ale kiedy grał, mrok ustępował. Nie myślał o tym w ogóle, ciemności same się rozpraszały, a on przypomniał sobie dzieciństwo i szkolne czasy.

Niech skrzypce go prowadzą, może przepędzą mrok.