Ciemność nie ustąpiła, a najstraszniejsze było to, myślał, że kiedy nie udawało mu się rozproszyć jej grą na skrzypcach, natychmiast ruszała, by ponownie spowić go mrokiem i pochłonąć.
Hede przymykał oczy, gdy grał. Teraz podniósł powieki i spojrzał na rzeczywisty świat. Zobaczył Ingrid — cały czas go słuchała.
Zapytał ją, nie spodziewając się odpowiedzi, tylko po to, by na chwilę oddalić mrok:
— Kiedy ostatnio to grałem?
Ingrid stała przed nim roztrzęsiona. Już podjęła decyzję. Cokolwiek się stanie, niech pozna prawdę.
Miała w sobie strach, ale także odwagę i ogromną determinację. Teraz jej nie ucieknie. Już nie pozwoli mu się wymknąć.
Lecz mimo całej swojej śmiałości nie zdobyła się na powiedzenie mu wprost, że te melodie grywał w stanie obłąkania. Chciała uniknąć jednoznacznej odpowiedzi.
— Grywałeś to w domu, w Munkhyttan, zeszłej zimy — odparła.
Wiele tajemnic zgromadziło się wokół Hedego. Dlaczego ta dziewczyna mówi mu po imieniu? Nie jest z ludu, włosy ma uczesane na modłę wyższych sfer, upięte i zakręcone w loki. Nosi sukienkę z samodziału, lecz z koronką przy szyi. Cerę ma białą, a dłonie delikatne. Ta śliczna twarz o wielkich, rozmarzonych oczach nie może należeć do wiejskiej dziewczyny. Pamięć Hedego nie potrafiła mu nic o niej powiedzieć. Dlaczego więc zwraca się doń po imieniu? Skąd może wiedzieć, co grywał w swoim domu?
— Jak ci na imię? — zapytał. — Kim jesteś?