— Jestem Ingrid, którą wiele lat temu widziałeś w Uppsali i pocieszałeś, bo nie nauczyła się tańczyć na linie.

To poprowadziło go do minionych czasów, do rozjaśniającej się już przeszłości. Przypomniał ją sobie.

— Ależ ty wyrosłaś i wypiękniałaś, Ingrid! — powiedział. — I taka elegancka! Cóż za cudna broszka!

Przez długi moment przyglądał się ozdobie. Jakby ją rozpoznał, przypominała klejnot z emalii i pereł, należący do jego matki.

Dziewczyna natychmiast wyjaśniła:

— Dostałam tę broszkę od twojej matki. Z pewnością ją rozpoznajesz.

Gunnar Hede odłożył skrzypce i podszedł do Ingrid. Zapytał wzburzony:

— Jak to jest możliwe? Jak możesz nosić jej broszkę? Dlaczego nic nie wiem o tym, że znasz moją matkę?

Ingrid wystraszyła się i poszarzała na twarzy. Wiedziała, co teraz nastąpi.

— O niczym nie wiem, Ingrid. Nie wiem, dlaczego tu jestem. Nie wiem, dlaczego ty tu jesteś. Dlaczego tego nie wiem?