— Byłeś nie do końca zdrowy na umyśle.
— Chyba nie za długo?
— Dokładnie nie wiem. Trzy, cztery lata.
— Taki całkiem szalony?
— Nie, nie. Kupowałeś i sprzedawałeś, chodziłeś po jarmarkach.
— To jak, byłem głupi?
— Bałeś się.
— Kogo się bałem?
— Zwierząt.
— Kóz może?