A oko jego, jakby bitwy hasło,

Nagle w każdego zabłyszczało oku:

«Wszyscy my, wszyscy do Nebaby boku!» —

Wrzące kozactwo dzikim tonem wrzasło.

Podobny odgłos wędrowca krew ziębi,

Gdy go wilczyca zwietrzywszy w puszcz głębi,

Przeciągle wyciem ozwie się ponurem,

A za nią głodni zalotnicy chórem.

I razem głębie zastękały ziemi

Pod rumakami ciężko tętniącemi.