I długo, długo wrzało nieprzerwanie,

A coraz ciszej, i koni chrapanie,

I chrzęst oręża, i stękanie ziemi;

A ognie straży konały za niemi,

A echa puszczy wołały za niemi,

Kiedy huknęli piosenkę pochodu

Nowemu wódzcy, co harcował z przodu.

10

Pośród puszcz gęstwy, pośród jarów cieśni

Mściwy Nebaba swoje szyki wiedzie.