Więc się drogami puścił pewniejszymi:

Wprost do Kaniowa. Skrycie tam przybyły,

Dla wrzącej czerni był to gość zbyt miły.

Bez trudu krwawe uiścił zamysły;

A wiódł rzecz swoją tak skrycie, tak śmiele,

Że skoro zorza123 północne zabłysły,

Już go ujrzano na powstańców czele:

I bramy zamku pod szturmem rozprysły!

A tak i na tych, co go odstąpili,

I na Polakach mści się w jednej chwili.