Pośrodku dzwonnic kijowskich tysiąca.

Starszy brat sławnej puszczy Łebedyna,

Niejednej puszczy plemię on zaczyna;

Bo burza nieba i czasu wstrząśnienia

Tak się po jego przesuwały szczycie,

Jak tej piastunki, co chce uśpić dziécię,

Zmyślone groźby i głaszczące pienia.

Czy spiekłe lato piorunami sieje,

Czy płaszcz jesieni mgłami się odyma,

Czy w nagich borach mroźna iskrzy zima,