Zdawało mu się widzieć ogień z wieży:

Dosiada konia — zebrać swój szyk bieży;

Ale na miejscu Kozaków obozu

Spotyka stado wilków śród wąwozu!

Wtem głos Orliki, jakby gdzieś za górą...

Spieszy ku niemu; światło, co błyszczało...

To Ksenia w oczy patrzy mu ponuro;

I kruków kilka w uszy zakrakało.

Zlał go pot rzęsny133; wymknąć się im sili,

Aż on harcuje na żelaznym pręcie...