Niezlękły groźbą, jak z kamienia siedzi» —
Pomyślał Kozak, skrycie się uśmiéchnie,
Bo już i gniewu uniesienie cichnie.
«Czemu to, ślepcze, nie masz przewodnika?»
Już łagodniejszym zapytał się głosem.
Dziad się uśmiechnął. «Hm! — mruknął pod nosem —
U mnie to kostur, co u kogo pika.
W słotę, w pogodę, czy to dniem, czy nocą,
Całą Ruś przejdę za jego pomocą.
A od Kaniowa aż do samej Smiły