Złe się przechodzi pod postacią różną...»

I do lirnika myśli swe skierował:

«Trzeba go zbadać, podobno to zdrada,

Bo choć się dziadem i ślepym powiada,

Te drwiącym śmiechem wykrzywione usta,

Jeśli nie diabła, zdradzają oszusta.

Ten głos donośny, sama broda biała,

Ślepota nawet coś mi się nie zdała.

Patrz, jak usłuchał! A przeciem mu wzbronił!

Jakby we dzwony swoje »hop« zadzwonił!