A z nim Tatarów napływały chmury?

O, nieraz może na tym jego szczycie

Rozwiewały się przestrogi znamiona148;

Niejedno może ta z liści zasłona

Przed srogą śmiercią uchowała życie.

Nie; w zadumaniu cichem i głębokiem

Puścił się Kozak swoich dni potokiem.

Po jego myślach młody wiek przegania

W kwitnących barwach świetnego zarania.

Co za świat w ciszy rodzinnego sioła!